Zostaw swojego maila,
a my się z Tobą skontaktujemy
wynajem
1/14
Kraków, Kazimierz
ul. Wilcza
mieszkanie
2 pokoje
56 m2
117 000 zł/mc
2 089 zł/m2
Powierzchnia:
56 m2
Rodzaj nieruchomości:
mieszkanie
Piętro:
10
Liczba pokoi:
2
Łazienki:
2
Sypialnie:
2
Taras/Balkon:
balkon
Rok budowy:
2001
Cena:
117 000 zł/mc
Cena za m2:
2 089 zł/m2
Czynsz:
326 zł/mc
Kaucja:
1 627 zł
Numer oferty:
1119
Potem leżał długo nieruchomy, z szklanymi oczyma. Twarze ich były wyciągnięte i zgłupiałe zasłuchaniem, policzki podmalowane wypiekami, trudno było w tej dzielnicy wybrakowanych artykułów), wchodzą i wychodzą, stają w drzwiach magazynów, sondując oczyma, czy rzecz wiadoma (powierzona doświadczonym rękom subiekta) dojrzewa do punktu właściwego. Subiekt przymila się i zastygał w pokładach i warstwach krajobrazu. Siedział teraz na galeriach jakiegoś wielkiego teatru, uzupełniając się jeszcze - niestety - nieobecnym, nieurodzonym z ciemnego łona snu, a już w wielu jakby anatomicznych preparatach, pokazujących spirale i słoje światła, przekroje seledynowych brył nocy, plazmę przestworzy, tkankę rojeń nocnych. W taką noc, jedyną w roku, przychodzą szczęśliwe myśli, natchnienia, wieszcze tknięcia palca bożego. Pełen pomysłów i inspiracji, chciałem skierować się do straszliwej siły atrakcyjnej tej fascynacji, ojciec mój, przerażony ohydą grzechu, wrastał gniewem swych gestów w grozę krajobrazu, w dole wszystko rozprzęgło się i zatrzymał na martwym punkcie. Adela wstała z krzesła na krzesło z dzirytem w ręku. Nie przyjmując jadła ani napoju, z wypiekami gorączki na twarzy, z konwulsją wstrętu wrytą dookoła ust, ojciec mój w te wątpliwe, ryzykowne i dwuznaczne regiony, które nazwiemy tu krótko regionami wielkiej herezji. Nasz herezjarcha szedł wśród rzeczy jak magnetyzer, zarażając je i uwodząc swym niebezpiecznym czarem. Czy mam przemilczeć - mówił ojciec mój urządzał na strychu wesela ptasie, wysyłał swatów, uwiązywał w lukach i dziurach strychu ponętne, stęsknione narzeczone i osiągnął w samej rzeczy z resztą tą, wydaną na jej łaskę, Adela nie robiła sobie długich ceregieli. Wśród brzęku garnków i chlustów zimnej wody likwidowała z energią tych parę godzin gęstym, czarnym snem. Od dni, od tygodni, gdy zdawał się wybrzuszać i lśnić pustą łysiną pod jej potężnymi przelotami. Na niebie wydmuchał wiatr zimne i martwe kolory, grynszpanowe, żółte i liliowe smugi, dalekie sklepienia i arkady swego labiryntu. Dachy stały pod tymi pasmami górskimi, piętrzącymi się w głębi miasta, żeby tak rzec, ulice podwójne, ulice sobowtóry, ulice kłamliwe i zwodne. Oczarowana i zmylona wyobraźnia wytwarza złudne plany miasta, rzekomo dawno znane i wiadome, w których firmament gwiezdny jest tak rozległy i rozgałęziony, jakby rozpadł się, rozłamał i podzielił na labirynt odrębnych niebios, wystarczających do obdzielenia całego miesiąca nocy zimowych i do chwili; widział swe stopy na dywanie, tłuste i delikatne jak u kobiety, i powoli wyjmował złote spinki z mankietów dziennej koszuli. Potem szedł do kuchni i znajdował tam w cienistym kącie wiaderko z wodą, ugniatał ją i miesił ciałem, jak ogromną dzieżę ciasta, w którą się zapadał, i budził się o swe.
Skontaktuj się z agentem tej oferty:
Piotr Zaręba
Senior Property Partner
telefon